środa, 21 sierpnia 2013

Jesienna depresja?! już?!!

Dziś kompletnie nie w tematyce bloga. Wybaczcie...






Co pomaga na chandrę?
Tony słodyczy zjedzone gdzieś w kącie pokoju? Nie, nie jestem tego typu, którzy smutek zagryzają jakimś żarciem.
Melancholijna muzyka? To tylko dodatek. Wyciskacz łez, który często skłania do myślenia.
Rozmowa z przyjaciółką lub kimś innym? Nie lubię opowiadać o swoich sprawach, wolę słuchać aniżeli mówić. Potrafię też pomóc, ale tylko komuś, a nie sobie.
Zajmowanie się innymi sprawami jak np. sprzątanie ? Tak nie potrafię. To nie oderwie mnie od myślenia.
Nauka? Też nie! Nie umiem się skupić na nauce gdy coś mnie dręczy.
Zakupy, jak na kobietę przystało? Nie... Nic mi się wtedy nie podoba, nic na mnie nie leży, a w przymierzalni mam ochotę zwrócić obiad gdy na siebie patrzę.

No więc co? Co może mi pomóc? Co sprawi, że przestanę o sobie myśleć źle? Że nie będę porównywać się z innymi? Przestanę zauważać tylko swoje wady, a dostrzegę choć odrobinę pozytywów? Dlaczego taka jestem? Chwalicie mój brzuch, mówicie, że jest super, a mi wciaż nic nie pasuje. Jestem brzydka, nie mam takiej figury o jakiej marze. Choć staram się ulepszyć swoją to i tak nie będę mieć tej upragnionej, taką mam budowę. Wystarczy jedno słowo wypowiedziane przez kogoś, pochwała danej osoby, stwierdzenia, że jest ładna, ma fajne ciało, a mi już chce się płakać, a w głowie pojawia się burza mysli czemu ja taka nie jestem, czemu jestem gorsza? Czemu nikomu się nie podobam i czemu nikt nie zauważa moich dobrych stron, moich atutów? A może poprostu ich nie mam, to jak mają zauważyć. Czy jestem aż tak fatalna?
Kiedy czuję się ładnie i widzę to co we mnie dobre to zdarzy się coś co to zniszczy." O! ta dziewczyna jest taka śliczna! A ja dopiero siebie uważałam za dość ładną. Gdzie mi tam do niej..". I w tym momencie czuję się jak gówno.

Tyle moich żalów. Trochę chaotycznie, ale tak właśnie jest teraz w mojej głowie. Idę dać sobie wycisk, bo to jedyne co mi pomaga. Skupię się na ćwiczeniach, a nie na pierdołach. Pójdę pobiegać, bo zrobiło się chłodniej, a powietrze po deszczu jest wspaniałe.

Ściskam!

17 komentarzy:

  1. Wiesz czemu nikomu się nie podobasz (jak to napisałaś w poście)?? Bo samej sobie się nie podobasz i dopóki tego nie zmienisz to nic się nie zmieni. I choćby tysiąc osób ci powiedziało, że jesteś ładna to dopiero jak Ty sama to w sobie dostrzeżesz to będziesz wiedziała, że tak faktycznie jest.

    Wiesz...człowiek uczy się całe życie...na pewne wnioski trzeba poczekać, mam nadzieję, że tak jak ja będziesz dostrzegała w sobie piękno...i jak ci ktoś powie " jesteś brzydka" to Ty uśmiechniesz się i pomyślisz "taaa...jasne, ciekawe gdzie? :D"
    Kochaj siebie!! Przecież życie jest takie krótkie...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Super powiedziane! Co racja to racja :)

      Usuń
  2. w 1000% zgadzam się z Agnes. Przede wszystkim sama musisz się sobie spodobać, polubić siebie i w pełni zaakceptować. Samo nic się nie zmieni. Wiem dokładnie co czujesz, bo sama jeszcze całkiem niedawno byłam w identycznej sytuacji. Ciężko było mi to wszystko zmienić, ale udało mi się. Całkowicie siebie lubię, a jakiekolwiek zbędne komentarze puszczam mimo uszu. Nie wierzę w to, że jesteś brzydka! Absolutnie! Szczerze wierzę w to, że każda kobieta jest ładna, trzeba tylko w niektórych sytuacjach lepiej wydobyć tę urodę na powierzchnię. Dbam o siebie jak tylko mogę, ale nie głównie dla wyglądu a własnego samopoczucia. Pomaga mi to bardzo. Jestem obecnie daleka od dawnych kompleksów, ale niekiedy miewam małe załamania, podczas których do nich wracam. Na szczęście bardzo rzadko i na krótko. Trzymaj się kochana!

    OdpowiedzUsuń
  3. Nie możesz się porównywać ciągle z innymi dziewczynami. Zawsze znajdzie się piękniejsza. Polecam Ci film Young Adults z Charlize Theron w roli głównej. Gra tam piękną kobietę i baardzo nieszczęśliwą. Pomimo swojej urody nie wierzy w siebie i działa autodestrukcyjnie i powiem Ci, że znam wiele pięknych za czasów licealnych dziewczyn, które są obecnie nie do poznania. Te brzydsze często osiągają sukcesy, uczą się jak o siebie zadbać.
    Także wiesz uroda to tak naprawdę nie jest taki święty graal jakby się wydawało, fakt często ułatwia życie, ale bez niej też można żyć.

    Martwieniem się i tak nic nie zmienisz :)

    A i słuchaj Agnes :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Ej, nie możesz tak myśleć! Musisz zaakceptować i pokochać siebie taką jaką jesteś. Ja zawsze powtarzam - jak inni mogą Cię polubić, skoro sama siebie nie lubisz? Porównywanie się jest bez sensu, bo tak na prawdę nie znamy życia tej drugiej osoby. A pewnie ona widząc Ciebie też sobie myśli,że jest brzydsza. To normalne u nas dziewczyn.
    Także głowa do góry i uśmiech ( bo uśmiech dodaje 1000 punktów do urody :D )

    OdpowiedzUsuń
  5. Mi tam sesja z czekoladą, odpoczynek i jakieś zajęcia pomagają ;)

    OdpowiedzUsuń
  6. O nie! Tylko nie depresja :) Po co mi o niej przypomniałaś... ;) Nie ma żadnej deprechy! Ćwiczymy i nic nas nie dopadnie :)

    OdpowiedzUsuń
  7. dziekuje za wsparcie!!! :*

    i Ty tez sie trzymaj!!

    OdpowiedzUsuń
  8. Zajmij czymś głowę, będzie lepiej :)

    OdpowiedzUsuń
  9. Dzięki dziewczyny za taki odzew! ;* To był jednorazowy wyskok, obiecuję :) Niestety, od czasu do czasu tak mam, że dopada mnie wielkie dno, z którego nie wiem jak wyjść. Czekam wtedy tylko na noc, żeby przespac ten mój głupi humorek. Kilka lat temu częściej miałam takie gorsze dni, a wręcz mogę powiedzieć, że te dobre dni miałam bardzo rzadko! Teraz jest o niebo lepiej. I też mam takie dni gdzie czuję się dobrze, uśmiechnę się do siebie i jest ok, ale niekiedy nie chce mi się walczyć. Jestem pełna sprzeczności.

    OdpowiedzUsuń
  10. wow, jakbym słyszała siebie... mi na chandrę nie pomagają ani słodycze, ani zakupy, ani w ogóle nic. Tak samo nie przepadam za opowiadaniem o swoich problemach innym, a słuchanie tzw wyciskaczy łez tylko potęguje mój smutek ( co nie znaczy, że ich nie słucham :P). Jeśli jest to zwykła chwilowa chandra, to ok. gorzej, jeśli chodzi o jakąś konkretną sprawę, której nie da się zmienić, bo nie zależy od nas :( mnie niestety teraz taka gryzie, ale mam nadzieje, że uda mi się o tym zapomnieć

    OdpowiedzUsuń
  11. O! Wpis o mnie. Mi pomagają ćwiczenia i myślenie o tym,że kiedyś tak wyrzeźbię ciało,że wszystkim kopary opadną :) Powodzenia!

    OdpowiedzUsuń
  12. Na chandrę mi także jedzenie nie bardzo pomaga :), masz rację najlpszy jest jakiś ruch i to najlpiej na świeżym powietrzu - rower czy spacer - mi taka forma odpowiada najbardziej :)

    OdpowiedzUsuń
  13. Ja bym słodyczami nie pogardziła :p

    OdpowiedzUsuń
  14. Też nie jestem taką osobą co wcina tone słodyczy . Po prostu włączam dobrą muze , i od razu mi lepiej ♥ . Cudowny Blog ! ; ) zapraszam też do mnie w wolnej chwili : http://vizualny-swiat.blogspot.com/ Pozdrawiam ; *

    OdpowiedzUsuń
  15. Nie dajemy się depresji! :)) Mi zawsze pomagają ćwiczenia. 40 min. i już nastrój lepszy!
    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ja właśnie walczę w ten sam sposób :)

      Usuń